Bogdan NABRDALIK -nazywany w Bieszczadach > SIKORKĄ<. Gdy zmarł na Huzelach ,koło
Leska , zimą 2009 roku , miał zaledwie 54 lata. Studiował kulturoznawstwo (ale nie skończył)
,pracował w wojsku. Z powodów osobistych w latach 80- tych z "wyszedł" w Bieszczady i
nigdy z nich nie wyjechał. Znawca i miłośnik literatury ,historii , kultury ,przyrody. W
Bieszczadach znał prawie wszystkich i wszystko - ludzi ,potoki, góry i bary. Gawędził z ludźmi
,był , żył i rzeźbił..Swoiste twarze, postacie , małe dusiołki .Ostatnią była płaskorzeźba
wycieczkowego statku "Tramp" pływającego na Solinie. Przyjaciel dobrych ludzi , ale
nieubłagany na chamstwo i głupotę. A to , że lubił piwo .?Dla ludzi w Bieszczadach to mus.
Odszedł niespodziewanie zostawiając pustkę po sobie.
List do Bogdana "Sikorki".
"Boguś! spotkaliśmy się przypadkowo pod koniec XX w. Przypłynąłem do
Chrewtu starym ramblerem "Behemot" , by odwiedzić dziadka Zbyszka Ahna z Wydrnego
Polany. Był upał , aż tu nagle znad Otrytu wyłoniła się ciężka chmura. Ulewa nawalna!
Schroniliśmy się "U drwala" ,a Ty przysiadłeś się do nas i przy piwie opowiadałeś . co
opowiadałeś.? Niespodziewanie przed knajpą zatrzymał się samochód. Po schodach zbiegła
dziewczyna wołając: "poznajesz Ty mnie? " i w bek.
Trwałeś Bogdanie na szlaku swego życia
Bo uparty byłeś jak bieszczadzki bicz
na Huzele dotarłeś i nagle umarłeś
Odchodząc w nieznany byt
W pierwszej chwili pomyślałem ,że Ty jesteś tutejszy autochton i zrobiłeś obcemu dziewczęciu "wakacyjne" dziecko lub inną krzywdę. Ale następne
słowa rozwiały moje wątpliwości: "jak Ty wyglądasz? .a miałeś dom. już dziewięć lat Cię szukamy" itd. Itd. To była Twoja Siostra.
Później spotykaliśmy się wielokrotnie w różnych przedziwnych miejscach i okolicznościach . Mimo że podążałeś swoim zakapiorskim
szlakiem, a ja "pouciekaniec" własnymi ścieżkami to nasze drogi się krzyżowały .Na Wetlinie ,w Lesku ,w Polańczyku , Cisnej , Ustrzykach (Wyżnych
i Niżnych) ,w Horodku w Dołżycy i ..Żal mi niedokończonych rozmów. Miałeś zasadę - nigdy się z nikim przy rozstaniu nie żegnałeś. Lecz w
Huzalach na pożegnanie podałeś mi rękę i odszedłeś kuśtykając. To było nasze ostatnie spotkanie. I stało się. Pożegnaliśmy Cię w Cisnej ,a ja
zwróciłem Ci dusiołka -dzieło Twoich rąk. Przybili Ci tabliczkę na słupie pod Kapliczką Zakapiora w Cisnej z Twoim epitafium .Podczas stypy
zdjąłem namalowany przez Zbyszka Habrata Twój portret wiszący na ścianie w Oberży Zakapior w Polańczyku. I masz kamienny nagrobek koło
Radosa i obok Zubowa , a Wojtek Makara zrobił Ci nad nim krzyż z Chrystusem Frasobliwym I masz Balladę od Wojtka Maciaszka .I nie wiem ,do
jasnej cholery , czemu , patrząc na Bieszczad przez Twoje okulary, dzięki który przeczytałeś tyle książek , łzawią mi oczy???
Marek Behemot Pankiewicz
PS. Bogdan" Sikorka" NIGDY nie był menelem ,jak twierdzą przypadkowi blogowicze. I nigdy nie był najbogatszym włóczęgą Bieszczadu (że niby
zrezygnował z mitycznego spadku , o czym napisano w książce "Majster Bieda czyli bieszczadzkie zakapiory").Ale był najbogatszym , wolnym
człowiekiem - D U C H O W O
Behemot