I  
...Zielone wzgórza  
   kłaniają się  
   Twym żaglom...  
  
II  
...Twoje żagle  
   witają dzień  
   w moim sercu budzi się  
   nadzieja...  
  
III  
...Nasze żagle przybiły  
   do tego samego portu;  
   jutro o świcie  
   wyruszą znów...  
  
IV  
...Jachty kołysały się   
   w zatoce,  
   jak moje łzy  
   przycumowane  
   do smutnych oczu...  
  
V  
...Groźne fale umykają  
   w pośpiechu,  
   gdy Twój jacht  
   wpływa na szerokie wody  
   Soliny...  
  
VI  
...Zielone wzgórza    
    pilnie strzegą     
    bieszczadzkiego morza,    
     po którym samotnie 
żeglujesz...  
 
 VII ...Jeszcze chłodne słońce    
          dotknęło Twojej twarzy    
          i poczułeś     
          smak dnia...  
SOLINSKIE   REFLEKSJE
VIII                                          
Zgasły żagle  
i tylko słychać łopot  
naszych słów  
niepotrzebnych  
  
IX  
Wziął gitarę   
i głośno śpiewał  
swej Aldonie  
o dziwnej miłości  
do niej  
  
X  
Na horyzoncie  
majaczy świt,  
spójrz wtedy niebu  
prosto w słońce  
  
XI  
Żeglarzu-  
przycumuj swoją łodź  
do brzegu mego serca  
  
XII  
Czerwony dzień  
wciąż nie wierzy,  
że zachodzi słońce  
  
XIII  
Twój port gaśnie  
powoli-  
to żółta jesień  
go usypia,  
kołysze wiatrem,  
otula wspomnieniem  
  
XIV  
Silny maszt  
ugiął się   
pod ciężarem smutku,  
kiedy na brzegu zobaczył  
moje puste ręce  wychylone w przyszłość 
XV  
To dla Ciebie  
kolorowe łzy słońca  
zawisły nad szczytami  
połonin,  
malując tęczę  
  
XVI  
Niech szepce wiatr,  
kołysze fala niech,  
niech żagiel dmie co  tchu  
  
XVII  
Twój maszt wychyla się   
ku słońcu;  
z nowym dniem  
znów żagiel załopoce  
  
XVIII  
Port już zasnął,  
zgasły gwiazdy,  
tylko oczy moje lśnią  
  
XIX  
Lato nad Soliną  
pachnie  
niedojrzałymi wrzosami  
bieszczadzkich połonin.  
Ma kolor szarego nieba,  
które patrzy dalej niż po  
horyzont  
i smakuje kwaśnym jabłkiem,  
które za wcześnie opadło.  
Odpływa wypłowiałym żaglem  
ku smutnym dniom  
jesieni  
  
XX  
A na progu września  
jarzębina już kapie  
z gałęzi,  
jaskółka coraz niżej  
i ogniska szarym dymem  
oblepiają Twój kawałek ziemi  
  
                       PENELOPA 
strona   1   2   3   4   5   6   7   8   9   10  11  12